W 1797 r. Napoleon wkroczył do Włoch zamierzając zająć Wenecję, by użyć jej jako pionka w negocjacjach z Austrią. Francuzi szli przez Weneto, zdobywając wszystkie prowincjeWenecji: Weronę, Vicencę, Padwę. Wielka Rada wahała się i 12 maja na posiedzeniu rady doża Lodovico Manin chciał ustąpić ze swego stanowiska. Tylko jeden głos był przeciw. Potem przegłosowano i przyjęto warunki i żądania Bonapartego. W ten sposób skończyło się istnienie Republiki San Marco.
Doża Manin zdjął z głowy corno doży mówiąc:" Nie będę go już potrzebował".
Napoleon złupił miasto, zabrał wszystkie lwy św. Marka, wszystkie insygnia doży. Bacintoro - piękna galera doży została pozbawiona złotych ozdób. Z bazyliki św. Marka Francuzi zdjęli 4 brązowe konie i wysłali do Paryża. Ograbili skarbiec bazyliki, podporządkowali sobie kościoły i klasztory a wiele z nich zniszczyli. Następnie Napoleon przekazał miasto Austriakom. 18 stycznia 1798 r. do Wenecji wkroczyli Austriacy. Po raz pierwszy od ponad tysiąca lat Wenecja została prowincją położoną daleko od stolicy, ale nowi władcy dbali o miasto - wybrukowano ulice, zainstalowano oświetlenie gazowe, wzmocniono obronę od strony morza, zbudowano most kolejowy, pierwszy most w historii, który połączył Wenecję ze stałym lądem.
Rok 1848 był rokiem rewolucyjnego wrzenia w Europie i w Wenecji wybuchło powstwnie przeciw Austriakom i przez pewien czas wydawało się, że Republika Wenecka ma szanse na przetrwanie. Austria pokonała miasto po ciężkim oblężeniu i właściwie głodem zmusiła do poddania.
W 1860 r. Wenecja przeszła znowu pod władanie Francjii, która przekazała wyspę nowo powstałemu Królestwu Włoch.
niedziela, 24 lutego 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
Bitwa pod Lepanto i powolny upadek Wenecji.
Bitwa pod Lepanto to jedna z wielkich bitew morskich i jedno z największych starć między chrześcijanami i niewiernymi w historii Europy, miała podłoże zarówno polityczne jaki handlowe. Od 1453r.,czyli od zajęcia Konstantynopola przez Turków, kilka przegranych bitew zmusiło Wenecję do stopniowego wycofywania się z bardzo dochodowych, greckich terytoriów. Układ pokojowy w 1540r. kosztował La Serenissimę 300tyś. dukatów, a do tego utratę wszystkich kolonii nad Morzem Egejskim.
W koncu XVIw. imperium tureckie osiągnęło szczyt potegi i zasięgu terytorialnego. Wenecja znalazła się w trudnej sytuacji- z jednej strony zagrażali jej Hiszpanie, którzy opanowali Mediolan i Genuę, a z drugiej -napierający Turcy. Podczas tureckiego oblężenia Cypru - ważnej bazy wojskowej oraz dostawcy win i innych towarów - Wenecja wreszcie wzięła odwet. Z pomocą papieża Piusa V oraz Neapolu, Austrii, Sycylii i Genuii, Wenecja zbudowała flotę i wyruszyła przeciwko nieprzyjacielowi. 7 pażdziernika 1571r. 450 okrętów ze 120tyś ludzi na pokładzie starło się w Zatoce Korynckiej w pobliżu małego portu Lepanto, obecnego Nafpaktos. Bitwa rozpoczęła się w południe i toczyła na trzech frontach jednocześnie. Turcy mieli niewielką przewagę liczebną, ale flota chrześcijańska miała więcej armat. Gdy opadł pył bitewny, okazało się, że wody zatoki są czerwone od krwi - zginęło 30 tyś. Turków i tylko 8 tyś. chrześcijan.
Wiadomość o zwycięstwie powitano w Wenecji z niewiarygodną radością - obwieszczały je wszystkie dzwony ponad 100 kościołów. Ale to szczęśliwe zakończenie bitwy nie miało długotrwałych skutków. Przymierze chrześcijańskie rozpadło się, a po roku muzułmańska flota pojawiła sie znowu, jeszcze potężniejsza niż przedtem.Wenecja nadal musiała płacić Turkom haracz i nigdy nie odzyskała Cypru. Koszty zwycięstwa pod Lepanto były tak wielkie, że Wenecja nigdy nie odrobiła strat finansowych, a także nie odbudowała dawnej potęgi morskiej W gruncie rzeczy zwycięstwo przyczyniło się w dużym stopniu do jej nieuchronnego upadku.
Handel zawsze zależał od powiązań z Lewantem, Azją Mniejszą, Chinami oraz od wymiany handlowej z portami na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Marco Polo i inni odkrywcy - Marin Sanudo, Cabotowie i Alvise da Mosto - podejmowali dalekie podróże. Jednakże ich odkrycia największą korzyść przyniosły rywalom Wenecji. Da Mosto dotarł aż do Wysp Zielone Przlądka u zachoniego wybrzeża Afryki a potem przyjął nomonację na kapitana ofiarowaną mu przez Portugalczyków. Jak na ironię, Portugalczyk Vasco da Gama, gdy znalazł drogę do Kalkuty, najprawdopodobniej korzystał z odkryć wenecjanina Da Mosto, a przecież wytyczenie tego szlaku zadało ciężki cioś całej weneckiej gospodarce. Gdy Vasco da Gamo wytyczył morski szlak do Indii, sprowadzane morzem indyjskie korzenie były tańsze niż na rynkach Egiptu i Syrii. Ponadto zubożałe rynki zagraniczne nie mogły sobie teraz pozwolić na kupowanie weneckich towarów. Kupcy, którzy przedtem kupowali korzenie w Wenecji, teraz udali się po nie do Lizbony.
W 1575r., a potem w 1630r. ludność Wenecji dotknęła dżuma, zabijając jedną trzecią mieszkańców. Nieustanne walki z Turkami wyczerpywały zasoby - ludzkie i finansowe. Po 25 latach walk Turcy zajęli Kretę, utracono posiadłości na Peloponezie i kiedy w 1718r. podpisano traktat pokojowy, Turcy zatrzymali wszyskie swoje zdobycze terytorialne a z imperium weneckiego pozotał jedynie niewielki skrawek.
Wprawdzie potęga się skończyła ale pozostała świetność. W XVIIIw. okazałość i piękność miasta maskowały wewnętrzną biedę.Wielkie rody były zrujnowane, ich majątki wykupywały bogate rodziny spoza Wenecji. Przez 80 lat nadal jeszcze organizowano wspaniałe parady i zabawy, które na swych obrazach utrwalili Tiepolo, Canaletto, Veronese ale kłopoty gospodarcze nieuchronnie prowadziły do politycznego upadku. Karnawałowa Wenecja była także Wenecją, która nie miała już środków i siły na narzucenie innym swojej woli. Stan floty się pogarszał, w prowincjach na stałym lądzie szerzyło się niezadowolenie. Jedyną racją istnienia stała się uroda miasta. A przecież byli tacy, którzy wciąż jeszcze pragnęli je przejąć. Między innymi Austria.
W koncu XVIw. imperium tureckie osiągnęło szczyt potegi i zasięgu terytorialnego. Wenecja znalazła się w trudnej sytuacji- z jednej strony zagrażali jej Hiszpanie, którzy opanowali Mediolan i Genuę, a z drugiej -napierający Turcy. Podczas tureckiego oblężenia Cypru - ważnej bazy wojskowej oraz dostawcy win i innych towarów - Wenecja wreszcie wzięła odwet. Z pomocą papieża Piusa V oraz Neapolu, Austrii, Sycylii i Genuii, Wenecja zbudowała flotę i wyruszyła przeciwko nieprzyjacielowi. 7 pażdziernika 1571r. 450 okrętów ze 120tyś ludzi na pokładzie starło się w Zatoce Korynckiej w pobliżu małego portu Lepanto, obecnego Nafpaktos. Bitwa rozpoczęła się w południe i toczyła na trzech frontach jednocześnie. Turcy mieli niewielką przewagę liczebną, ale flota chrześcijańska miała więcej armat. Gdy opadł pył bitewny, okazało się, że wody zatoki są czerwone od krwi - zginęło 30 tyś. Turków i tylko 8 tyś. chrześcijan.
Wiadomość o zwycięstwie powitano w Wenecji z niewiarygodną radością - obwieszczały je wszystkie dzwony ponad 100 kościołów. Ale to szczęśliwe zakończenie bitwy nie miało długotrwałych skutków. Przymierze chrześcijańskie rozpadło się, a po roku muzułmańska flota pojawiła sie znowu, jeszcze potężniejsza niż przedtem.Wenecja nadal musiała płacić Turkom haracz i nigdy nie odzyskała Cypru. Koszty zwycięstwa pod Lepanto były tak wielkie, że Wenecja nigdy nie odrobiła strat finansowych, a także nie odbudowała dawnej potęgi morskiej W gruncie rzeczy zwycięstwo przyczyniło się w dużym stopniu do jej nieuchronnego upadku.
Handel zawsze zależał od powiązań z Lewantem, Azją Mniejszą, Chinami oraz od wymiany handlowej z portami na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Marco Polo i inni odkrywcy - Marin Sanudo, Cabotowie i Alvise da Mosto - podejmowali dalekie podróże. Jednakże ich odkrycia największą korzyść przyniosły rywalom Wenecji. Da Mosto dotarł aż do Wysp Zielone Przlądka u zachoniego wybrzeża Afryki a potem przyjął nomonację na kapitana ofiarowaną mu przez Portugalczyków. Jak na ironię, Portugalczyk Vasco da Gama, gdy znalazł drogę do Kalkuty, najprawdopodobniej korzystał z odkryć wenecjanina Da Mosto, a przecież wytyczenie tego szlaku zadało ciężki cioś całej weneckiej gospodarce. Gdy Vasco da Gamo wytyczył morski szlak do Indii, sprowadzane morzem indyjskie korzenie były tańsze niż na rynkach Egiptu i Syrii. Ponadto zubożałe rynki zagraniczne nie mogły sobie teraz pozwolić na kupowanie weneckich towarów. Kupcy, którzy przedtem kupowali korzenie w Wenecji, teraz udali się po nie do Lizbony.
W 1575r., a potem w 1630r. ludność Wenecji dotknęła dżuma, zabijając jedną trzecią mieszkańców. Nieustanne walki z Turkami wyczerpywały zasoby - ludzkie i finansowe. Po 25 latach walk Turcy zajęli Kretę, utracono posiadłości na Peloponezie i kiedy w 1718r. podpisano traktat pokojowy, Turcy zatrzymali wszyskie swoje zdobycze terytorialne a z imperium weneckiego pozotał jedynie niewielki skrawek.
Wprawdzie potęga się skończyła ale pozostała świetność. W XVIIIw. okazałość i piękność miasta maskowały wewnętrzną biedę.Wielkie rody były zrujnowane, ich majątki wykupywały bogate rodziny spoza Wenecji. Przez 80 lat nadal jeszcze organizowano wspaniałe parady i zabawy, które na swych obrazach utrwalili Tiepolo, Canaletto, Veronese ale kłopoty gospodarcze nieuchronnie prowadziły do politycznego upadku. Karnawałowa Wenecja była także Wenecją, która nie miała już środków i siły na narzucenie innym swojej woli. Stan floty się pogarszał, w prowincjach na stałym lądzie szerzyło się niezadowolenie. Jedyną racją istnienia stała się uroda miasta. A przecież byli tacy, którzy wciąż jeszcze pragnęli je przejąć. Między innymi Austria.
niedziela, 17 lutego 2013
Odrodzenie. Wenecja.
Handel miał zawsze decydujące znaczenie dla potęgi Wenecji. W XVw. kupcy weneccy poruszli się po dawno już wytyczonych szlakach morskich, które ułatwiały wymianę handlową. Dwa razy do roku statki weneckie zgrupowane w mude, czyli w małe flotylle, wyruszały w droge i zgodnie z ustalonym harmonogramem wpływały do wyznaczonych portów. Towarzyszyły im okrety wojenne.
Mudy żeglowały do Syrii, Egiptu, Rumunii ( dopływały do Konstantynopola ), Flandrii, ( zatrzymywały się w Trypolisie, Tangerze i Hiszpanii, a nawet docierały do Londynu ). Jedna muda pływała do Tany ( obecnie Azow ) i handlowała z kupcami z dalekich regionów Morza Czarnego, z Tatarami i Rosjanami. W 1423r. wenecka flota handlowa liczyła 3900 statków, na których pracowało 17 tys. marynarzy, wielu z nich pochodziło z Dalmacji i Istrii. Wiele statków można było szybko przekształcić w okręty wojenne.
Sama Wenecja miała wtedy 150 tys. mieszkańców, słynęła z artystów i rzemieślników, w mieście było 150 aptek. Na wysokim poziomie stało farbiarstwo i inne sposoby uszlachetniania wełny, jedwabiu i brokatu. Nazwy ulic to niekończąca się litania zawodów - kowali, , bednarzy, rzemieślików produkujących lustra, łuki, strzały - oraz różnych produktów,np: korzeni, octu czy pokostu. Korzystały z tego rozwoju a także przyczyniały się do tego dziesiątki grup etnicznych, a ich język, stroje i charakterystyczne zapachy potraw nadawały weneckim ulicom szczególny koloryt. Mieszkało tu wielu Ormian, Turków, Arabów, Niemców, Flamandów i Żydów. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków zamieszkało tu aż 5 tyś. Greków.
Przyjeżdzających członków rodzin królewskich przyjmowano z dziś już niewyobrażalnym przepychem - urządzano pokazy fajerwerków, witano strzałami armatnimi, organizowano pozorowane bitwy, walki byków i regaty na Canal Grande z udziałem weneckiego patrycjatu w bogato zdobionych gondolach. Arystokracja wenecka korzystała z uciech życia, odbywały się huczne wesela, polowania na lagunie, a wieczorem z oświetlonych gondoli rozbrzmiewały serenady. Parady i procesje były wspaniałymi widowiskami teatralnymi.
Tak bogate i rozkochane w luksusie miasto potrzebowało artystów. Wenecja obsypywała ich zleceniami, opłacanymi z państwowej i prywatnej kasy. Tworzyli tu Tintoretto, Tycjan, Giorgione, Veronese, trzech Bellinich i dwóch Negrttich. Miasto przebudowywali najwięksi włoscy architekci, kościoły i pałace prześcigały się swoją okazałością.
Szczycące się swą tolerancją miasto ufundowało pierwszą w Europie bibliotekę publiczną, Bilioteca Marciana i wspierało rozwój typografii i produkcji papieru, a także druku i introligatorstwa. Drukowano i wydawano dzieła gdzie indziej zakazane, narażając się na nieporozumienia z Watykanem i inerdykty papieskie.
Mudy żeglowały do Syrii, Egiptu, Rumunii ( dopływały do Konstantynopola ), Flandrii, ( zatrzymywały się w Trypolisie, Tangerze i Hiszpanii, a nawet docierały do Londynu ). Jedna muda pływała do Tany ( obecnie Azow ) i handlowała z kupcami z dalekich regionów Morza Czarnego, z Tatarami i Rosjanami. W 1423r. wenecka flota handlowa liczyła 3900 statków, na których pracowało 17 tys. marynarzy, wielu z nich pochodziło z Dalmacji i Istrii. Wiele statków można było szybko przekształcić w okręty wojenne.
Sama Wenecja miała wtedy 150 tys. mieszkańców, słynęła z artystów i rzemieślników, w mieście było 150 aptek. Na wysokim poziomie stało farbiarstwo i inne sposoby uszlachetniania wełny, jedwabiu i brokatu. Nazwy ulic to niekończąca się litania zawodów - kowali, , bednarzy, rzemieślików produkujących lustra, łuki, strzały - oraz różnych produktów,np: korzeni, octu czy pokostu. Korzystały z tego rozwoju a także przyczyniały się do tego dziesiątki grup etnicznych, a ich język, stroje i charakterystyczne zapachy potraw nadawały weneckim ulicom szczególny koloryt. Mieszkało tu wielu Ormian, Turków, Arabów, Niemców, Flamandów i Żydów. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków zamieszkało tu aż 5 tyś. Greków.
Przyjeżdzających członków rodzin królewskich przyjmowano z dziś już niewyobrażalnym przepychem - urządzano pokazy fajerwerków, witano strzałami armatnimi, organizowano pozorowane bitwy, walki byków i regaty na Canal Grande z udziałem weneckiego patrycjatu w bogato zdobionych gondolach. Arystokracja wenecka korzystała z uciech życia, odbywały się huczne wesela, polowania na lagunie, a wieczorem z oświetlonych gondoli rozbrzmiewały serenady. Parady i procesje były wspaniałymi widowiskami teatralnymi.
Tak bogate i rozkochane w luksusie miasto potrzebowało artystów. Wenecja obsypywała ich zleceniami, opłacanymi z państwowej i prywatnej kasy. Tworzyli tu Tintoretto, Tycjan, Giorgione, Veronese, trzech Bellinich i dwóch Negrttich. Miasto przebudowywali najwięksi włoscy architekci, kościoły i pałace prześcigały się swoją okazałością.
Szczycące się swą tolerancją miasto ufundowało pierwszą w Europie bibliotekę publiczną, Bilioteca Marciana i wspierało rozwój typografii i produkcji papieru, a także druku i introligatorstwa. Drukowano i wydawano dzieła gdzie indziej zakazane, narażając się na nieporozumienia z Watykanem i inerdykty papieskie.
sobota, 2 lutego 2013
Weneckie władze.
Wenecją rządziła oligarchia, tzn. ograniczona liczba rodów arystokratycznych. Podstawową zasadą ich rządów było dążenie do stabilizacji władzy. Z czasem stworzyli złożoną strukturę rządów, która praktycznie całkowicie uniemożliwiała przejęcie władzy przez jednostkę. System ten sprowadzał się do kontroli i równoważenia - miał też pewne cechy państwa policyjnego - i przez wiele wieków był wysoko ceniony przez filozofów polityki. W Wenecji nie działały żadne partie polityczne, wszystkie przejawy obywatelskiego życia służuły gloryfikacji państwa a nie jednostki oraz wzmocnienia identyfikacji obywatela z państwem. Wenecja chętnie przedstawieła się w charakterze "Sprawiedliwości", np. pod postacią wieńczącej Pałac Dożów figury z przepaską na oczach, wagą i mieczem. Potępiano wyniszczające wojny domowe, które toczyły sie w wielu innych włoskich państwach-miastach. Stąd właśnie wziął się przydomek La Seranissima.
To prawda, bywały okresy napięć wewnętrznych, zdarzało się, że doża był obalany, więziony, okaleczony czy mordowany, ale jak wskazuje historia Wenecja była państwem niezwykle stabilnym.
Doża był wybierany i pełnił obowiązki dożywotnio. W celu zapobieżenia matactwom i oszustwom przy tych wyborach ustalono bardzo skomplikowany tryb wyborów, dlatego mogły one ciągnąć całymi miesiącami.. Po wyborze doża przedstawiany był mieszkańcom z rytualnym zwrotem " Jeśli wam to odpowiada, to jest doża", Sprzeciwów nie było.
Wenecja zawsze zdawała sobie sprawę, że jej morska dominacja będzie zagrożona jeśli nie zapewni sobie obrony od strony lądu. Stąd wynikała stała ekspansja Wenecji na zachód, która w 1454r. doprowadziła do zdobycia kilku bagatych miast, m. in. Padwy, Werony i Brescii. W 1454r., gdy zawarto pokój w Lodi, Republika San Marco była u szczytu potęgi. Terytoria weneckie rozciągały się od greckich wysp na Morzu Egejskim poprzez Dalmację i Friuli do Bergamo i od Padu do Alp na północy, obejmując tekże dużą część regionu Trentino. Uskrzydlone lwy, symbolizujące weneckie panowanie znalazły się niemal na wszystkich podbitych terenach i jeszcze dziś można je zobaczyć w wielu miejscach, od kolumn na głównych placach do bram fortecy strzegącej port w Iraklionie na Krecie.
Jednak militarna ekspansja była bardzo kosztowna i mimo całej potęgi Wenecji, jej flota traciła świetność. W 1453r. Turcy osmańscy zdobyli Konstantynopol, " Rzym Wschodu", i ruszyli na Europę. Przez około 300 lat Wenecja prowadziła z Turkami stałe walki, czasami zaciekłe, często bardzo wyniszczające, stale nadwyrężające skarb i odwracające uwagę od innych spraw państwa. Podpisywano porozumienia, potem je zrywano, cierpiał handel, dopuszczano się wielu okrucienstw. Wenecja nie zawsze mogła liczyć na swych chrześcijańskich sprzymierzeńców - wielu z nich od dawna rywalizowało i wolało miastu szkodzić niż pomagać. Z powodu wielkich kosztów i strat handlu nieustająca walka z Turkami, prowadzona od 1453 do 1718., mimo wielu wspaniałych zwycięstw, ostatecznie doprowadziła do upadku weneckiego imperium.
Wenecja jak każde suwerenne państwo, stale dążyła do osiągnięcia korzyści i zdobycia przewagi, ale z póżniejszej perspektywy wydaje się jasne, że choć czasami jej władze wykazywały wielką dalekowzroczność, częściej zadawalały się krótkimi korzyściami. Stale ponawiali ataki jej kontynentalni wrogowie - Francja, Hiszpania, Węgry i Austria - których Wenecja pozbawiła wcześniej cennych terytoriów. Europejska scena polityczna zmieniała się jak w kalejdoskopie.
W 1504r. wszystkie państwa skłócone z Wenecją lub mogące ewentualnie skorzystać na jej upadku, zawiązały w Cambrai przymierze. W 1508r. liga ta wypowiedziała wojnę Wenecji. Jej członkowie spodziewali się, że sprzyjającym dla nich czynnikiem będzie grożba ekskomuniki, jaką papież miał obłożyć wszystkich, którzy utrzymywaliby kontakty handlowe z La Serenissimą.
Bitwy toczono, bitwy przegrywano. Ale weneckie terytoria na stałym lądzie stawiły opór nadciągającym wojskom, a senat nie miał zamiaru ustępować, przekonany, że sojusz nieprzyjaciół jest kruchy. Wykazując tą samą przebiegłość, dzięki której osadnicy pokonali Pepina Małego ( wyciągajac oznaczenia szlaków w kanałach ), szpiedzy i emisariusze weneccy podsycali między członkami ligi zazdrość i egoistyczne interesy. Zawarli przymierze z państwem papieskim i Hiszpanią - która jeszcze niedawno należała do jej wrogów - Wenecji udało się pokonać osłabioną ligę i w 1529r. podpisać porozumienie pokojowe w Bolonii zachowując niemal wszystkie swoje terytoria. Tym samym dowiodła, że zdolna jest oprzeć się wielkim potęgom Europy, dlatego chyba nigdy przedtem nie cieszyła się tak dużym prestiżem. Jednak po wojnie pozostał pusty skarbiec, zniszczone miasta i wyludnione wsie.
To prawda, bywały okresy napięć wewnętrznych, zdarzało się, że doża był obalany, więziony, okaleczony czy mordowany, ale jak wskazuje historia Wenecja była państwem niezwykle stabilnym.
Wenecja zawsze zdawała sobie sprawę, że jej morska dominacja będzie zagrożona jeśli nie zapewni sobie obrony od strony lądu. Stąd wynikała stała ekspansja Wenecji na zachód, która w 1454r. doprowadziła do zdobycia kilku bagatych miast, m. in. Padwy, Werony i Brescii. W 1454r., gdy zawarto pokój w Lodi, Republika San Marco była u szczytu potęgi. Terytoria weneckie rozciągały się od greckich wysp na Morzu Egejskim poprzez Dalmację i Friuli do Bergamo i od Padu do Alp na północy, obejmując tekże dużą część regionu Trentino. Uskrzydlone lwy, symbolizujące weneckie panowanie znalazły się niemal na wszystkich podbitych terenach i jeszcze dziś można je zobaczyć w wielu miejscach, od kolumn na głównych placach do bram fortecy strzegącej port w Iraklionie na Krecie.
Jednak militarna ekspansja była bardzo kosztowna i mimo całej potęgi Wenecji, jej flota traciła świetność. W 1453r. Turcy osmańscy zdobyli Konstantynopol, " Rzym Wschodu", i ruszyli na Europę. Przez około 300 lat Wenecja prowadziła z Turkami stałe walki, czasami zaciekłe, często bardzo wyniszczające, stale nadwyrężające skarb i odwracające uwagę od innych spraw państwa. Podpisywano porozumienia, potem je zrywano, cierpiał handel, dopuszczano się wielu okrucienstw. Wenecja nie zawsze mogła liczyć na swych chrześcijańskich sprzymierzeńców - wielu z nich od dawna rywalizowało i wolało miastu szkodzić niż pomagać. Z powodu wielkich kosztów i strat handlu nieustająca walka z Turkami, prowadzona od 1453 do 1718., mimo wielu wspaniałych zwycięstw, ostatecznie doprowadziła do upadku weneckiego imperium.
Wenecja jak każde suwerenne państwo, stale dążyła do osiągnięcia korzyści i zdobycia przewagi, ale z póżniejszej perspektywy wydaje się jasne, że choć czasami jej władze wykazywały wielką dalekowzroczność, częściej zadawalały się krótkimi korzyściami. Stale ponawiali ataki jej kontynentalni wrogowie - Francja, Hiszpania, Węgry i Austria - których Wenecja pozbawiła wcześniej cennych terytoriów. Europejska scena polityczna zmieniała się jak w kalejdoskopie.
W 1504r. wszystkie państwa skłócone z Wenecją lub mogące ewentualnie skorzystać na jej upadku, zawiązały w Cambrai przymierze. W 1508r. liga ta wypowiedziała wojnę Wenecji. Jej członkowie spodziewali się, że sprzyjającym dla nich czynnikiem będzie grożba ekskomuniki, jaką papież miał obłożyć wszystkich, którzy utrzymywaliby kontakty handlowe z La Serenissimą.
Bitwy toczono, bitwy przegrywano. Ale weneckie terytoria na stałym lądzie stawiły opór nadciągającym wojskom, a senat nie miał zamiaru ustępować, przekonany, że sojusz nieprzyjaciół jest kruchy. Wykazując tą samą przebiegłość, dzięki której osadnicy pokonali Pepina Małego ( wyciągajac oznaczenia szlaków w kanałach ), szpiedzy i emisariusze weneccy podsycali między członkami ligi zazdrość i egoistyczne interesy. Zawarli przymierze z państwem papieskim i Hiszpanią - która jeszcze niedawno należała do jej wrogów - Wenecji udało się pokonać osłabioną ligę i w 1529r. podpisać porozumienie pokojowe w Bolonii zachowując niemal wszystkie swoje terytoria. Tym samym dowiodła, że zdolna jest oprzeć się wielkim potęgom Europy, dlatego chyba nigdy przedtem nie cieszyła się tak dużym prestiżem. Jednak po wojnie pozostał pusty skarbiec, zniszczone miasta i wyludnione wsie.
wtorek, 25 grudnia 2012
Sredniowiecze - wieki potęgi i chwały Wenecji.
Wenecjanie nigdy nie mieli miejsca do budowy domów i ziemi do rozwoju rolnictwa, z konieczności więc rozwijali swoje umiejętności żeglarskie i kupieckie. Statki weneckie docierały do coraz dalszych krajów. Drogą morską sprowadzano do Wenecji kość słoniową, bursztyn, złoto, jedwab i przede wszystkim korzenie. Ryż, kawa i cukier trafiały do Europy tylko przez wenecki port.
Statki weneckie wpływały aż do Canal Grande i wyładowywały towary do składów znajdujących się na pierwszym piętrze pałacu właściciela statku. Miasto było jednym z największych skupisk banków w Europie i to właśnie tu, w Wenecji, zrodził się pomysł ubezpiezpieczania statków i towarów. Sprytni Wenecjanie wiedzieli jak czerpać korzyści z wpływu na politykę i ofiarowali innym rządom swą pomoc w zamian za przywileje handlowe.
Tym wszystkim osiągnięciom zagrażali grasujący na Adriatyku piraci. Morscy bandyci nękali statki i miasta na wybrzeżu dalmatyńskim. W końcu doża Pietro Orseolo II zawarł porozumienie z nadbrzeżnymi miastami i poprowadził połączoną flotę do zwcięstwa nad piratami. Ta decydująca i wygrana bitwa w 1000r. pozwoliła Wenecji opanować długi szlak wzdłuż śródziemnomorskiego wybrzeża i przekształcenia Adriatyku w " zatokę wenecką ".
W ciągu następnych 200 lat Wenecja wzmacniała swoją potęgę. Za udzielenie pomocy cesarstwu bizantyjskiemu w walce z Normanami powiększyła swoje terytorium i uzyskała od cesarstwa niezależność - choć na gonfalone, wspaniałej weneckiej fladze, nadal były kolory cesarstwa
- czerwony i złoty.
O dalszym rozwoju Wenecji zadecydowały wyprawy krzyżowe. Weneckie statki, położenie miasta i jego bogactwo miały wielkie znaczenie dla krzyżowców. Za namową doży Sebastiana Zianiego doszło do spotkania papieża Aleksandra III i cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego w bazylice św. Marka w 1177r. i podpisania pokoju natomiast Grecy za namową cesarza bizantyjskiego wymordowali Wenecjan mieszkających w Konstantynopolu. W odpowiedzi Wenecja związała się z krzyżowcami nie tylko po to by odzyskać Ziemię Świętą, ale także by w odwecie zdobyć Konstantynopol.
IV wyprawa krzyżowa wyruszyła z Wenecji 8 pazdziernika 1202r. Weneckimi wojskami dowodził niewidomy doża Enrico Dandolo. W Bacino di San Marco zgromadziło się ponad 300 statków pełnych rycerzy w błyszczących zbrojach, zabrzmiały trąby, kapłani i krzyżowcy śpiewali razem " Veni, Creator spiritus", gdy ta nie mająca dotąd sobie równej wspaniała armada przepływała obok San Nicolo na Lido zgromadzony tłum wiwatował na jej cześć.
Walka o Konstantynapol była niezwykłe zacięta. Los najbogatszego miasta w ówczesnym świecie zależał od dwóch rywalizujących cesarzy i ich chrześcijańskich armii. 12 kwietnia 1204r. miasto upadło. Nastąpiła niesłychana grabierz. Wenecjanie wrócili z ogromnymi łupami - pieniędzmi, klejnotami, świętymi relikwiami, rzeżbiami z marmuru i kości słoniowej, obrazami, rękopisami i czterema brązowymi końmi, które zdobią do dziś bazylikę św. Marka. Miasto zdobyło nowe terytoria, dzięki czemu sprawowało władzę na terenach od Dalmacji do Morza Czarnego.
Statki weneckie wpływały aż do Canal Grande i wyładowywały towary do składów znajdujących się na pierwszym piętrze pałacu właściciela statku. Miasto było jednym z największych skupisk banków w Europie i to właśnie tu, w Wenecji, zrodził się pomysł ubezpiezpieczania statków i towarów. Sprytni Wenecjanie wiedzieli jak czerpać korzyści z wpływu na politykę i ofiarowali innym rządom swą pomoc w zamian za przywileje handlowe.
Tym wszystkim osiągnięciom zagrażali grasujący na Adriatyku piraci. Morscy bandyci nękali statki i miasta na wybrzeżu dalmatyńskim. W końcu doża Pietro Orseolo II zawarł porozumienie z nadbrzeżnymi miastami i poprowadził połączoną flotę do zwcięstwa nad piratami. Ta decydująca i wygrana bitwa w 1000r. pozwoliła Wenecji opanować długi szlak wzdłuż śródziemnomorskiego wybrzeża i przekształcenia Adriatyku w " zatokę wenecką ".
W ciągu następnych 200 lat Wenecja wzmacniała swoją potęgę. Za udzielenie pomocy cesarstwu bizantyjskiemu w walce z Normanami powiększyła swoje terytorium i uzyskała od cesarstwa niezależność - choć na gonfalone, wspaniałej weneckiej fladze, nadal były kolory cesarstwa
- czerwony i złoty.
O dalszym rozwoju Wenecji zadecydowały wyprawy krzyżowe. Weneckie statki, położenie miasta i jego bogactwo miały wielkie znaczenie dla krzyżowców. Za namową doży Sebastiana Zianiego doszło do spotkania papieża Aleksandra III i cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego w bazylice św. Marka w 1177r. i podpisania pokoju natomiast Grecy za namową cesarza bizantyjskiego wymordowali Wenecjan mieszkających w Konstantynopolu. W odpowiedzi Wenecja związała się z krzyżowcami nie tylko po to by odzyskać Ziemię Świętą, ale także by w odwecie zdobyć Konstantynopol.
IV wyprawa krzyżowa wyruszyła z Wenecji 8 pazdziernika 1202r. Weneckimi wojskami dowodził niewidomy doża Enrico Dandolo. W Bacino di San Marco zgromadziło się ponad 300 statków pełnych rycerzy w błyszczących zbrojach, zabrzmiały trąby, kapłani i krzyżowcy śpiewali razem " Veni, Creator spiritus", gdy ta nie mająca dotąd sobie równej wspaniała armada przepływała obok San Nicolo na Lido zgromadzony tłum wiwatował na jej cześć.
Walka o Konstantynapol była niezwykłe zacięta. Los najbogatszego miasta w ówczesnym świecie zależał od dwóch rywalizujących cesarzy i ich chrześcijańskich armii. 12 kwietnia 1204r. miasto upadło. Nastąpiła niesłychana grabierz. Wenecjanie wrócili z ogromnymi łupami - pieniędzmi, klejnotami, świętymi relikwiami, rzeżbiami z marmuru i kości słoniowej, obrazami, rękopisami i czterema brązowymi końmi, które zdobią do dziś bazylikę św. Marka. Miasto zdobyło nowe terytoria, dzięki czemu sprawowało władzę na terenach od Dalmacji do Morza Czarnego.
wtorek, 27 listopada 2012
Historia Wenecji - powstawanie miasta.
Wenecja to moje największe i najciekawsze spotkanie z historią.
Miasto i jego 1500 lat historii bardzo mnie zafascynowała, dlatego postanowiłam ją tutaj napisać.
Zamiast moich zdjęć są piękne obrazy weneckiego malarza Canaletta.
Kiedy w IV wieku cesarstwo rzymskie zaczęło się rozpadać a życie w nim stawało się niepewne i niebezpieczne tubylcze plemię Wenetów uciekło ze stałego lądu na wyspy laguny. Weneci zajmowali się rybołówstwem, myślistwem, pozyskiwaniem soli, znali już przypływy i odpływy morza. Przebywali na wyspach najpierw okresowo a potem pozostawali na coraz dłużej.
W 452 r., kiedy Attyla, wódz Hunów, zniszczył ich przybrzeżne miasto Akwileję, na wyspach schroniło się bardzo dużo osób. W ciągu następnych dwóch stuleci, kiedy władzę nad tym regionem wydzierali Ostrogotom bizantyjscy Grecy z Konstantynopola śladami pierwszych osadników uciekali na wyspy następni. Najazd Longobardów na Półwysep Apeniński w 568r. zadecydował o stałym osadnictwie na wyspach i powstaniu wiosek Torcello i Malamocco.
W tym czasie Wenecji jeszcze nie było, ale osadnictwo na wyspach stale się rozwijało i między grupami osdników dochodziło do kłótni i starć.
Dążąc do wzmocnienia swojej władzy na zachodnich krańcach swojego imperium i zrobienia z tych ziem zapory przeciwko dalszym najazdom barbarzyńców, cesarz bizantyjski Leon III, usiłował zjednoczyć wyspy pod wodzą księcia - doży w dialekcie Wenetów. Zgodnie z legendą, w 668r. pierwszym dożą został Paoluccio Anafesto, a ciągu następnych 1100 lat władzę sprawowało 120 dożów. W 742r. na siedzibę doży wybrano Malamocco na wyspie oddzielającej lagunę od Adriatyku.
W 810r. doszło do następnego i decydującego wydarzenia. Pepin Mały, ojciec Karola Wielkiego próbował podbić wyspy. Weneci wiedzieli że są zbyt słabi aby zwyciężyć w bezpośrednim starciu, użyli podstępu. Zanim flota Pepina wpłynęła na wody laguny, usunęli słupki oznaczające przebieg głębszych kanałów wijących się między płyciznami, które utworzył piasek nanoszony w czasie przypływów. Gdy nieprzyjacielskie statki osiadły na mieliznach, Weneci atakowali je kolejno i zabijali całe złogi. Kanał między San Servolo i Malamocco nazywany jest Canal Orfani - Kanał Sierot - na pamiątkę dnia, w którym tak wiele dzieci zostało sierotami. Po tej klęsce Frankowie zrezygnowali z wszelkich roszczeń do obszaru laguny, a wyspiarze postanowili przenieść siedzibę biskupa z narażonego na niebezpieczeństwa Malamocco do bezpieczniejszego Rivoaltum, centralnego skupiska wysp, które cztery wieki póżniej zostało nazwane Wenecją.
W 811r. na podstawie ugody między Karolem Wielkim a cesarzem bizantyjskim, Wenecja została na wpół niezależną prowincją Bizancjum.
Droga do potęgi została otwarta.
Miasto i jego 1500 lat historii bardzo mnie zafascynowała, dlatego postanowiłam ją tutaj napisać.
Zamiast moich zdjęć są piękne obrazy weneckiego malarza Canaletta.
Kiedy w IV wieku cesarstwo rzymskie zaczęło się rozpadać a życie w nim stawało się niepewne i niebezpieczne tubylcze plemię Wenetów uciekło ze stałego lądu na wyspy laguny. Weneci zajmowali się rybołówstwem, myślistwem, pozyskiwaniem soli, znali już przypływy i odpływy morza. Przebywali na wyspach najpierw okresowo a potem pozostawali na coraz dłużej.
W 452 r., kiedy Attyla, wódz Hunów, zniszczył ich przybrzeżne miasto Akwileję, na wyspach schroniło się bardzo dużo osób. W ciągu następnych dwóch stuleci, kiedy władzę nad tym regionem wydzierali Ostrogotom bizantyjscy Grecy z Konstantynopola śladami pierwszych osadników uciekali na wyspy następni. Najazd Longobardów na Półwysep Apeniński w 568r. zadecydował o stałym osadnictwie na wyspach i powstaniu wiosek Torcello i Malamocco.
W tym czasie Wenecji jeszcze nie było, ale osadnictwo na wyspach stale się rozwijało i między grupami osdników dochodziło do kłótni i starć.
Dążąc do wzmocnienia swojej władzy na zachodnich krańcach swojego imperium i zrobienia z tych ziem zapory przeciwko dalszym najazdom barbarzyńców, cesarz bizantyjski Leon III, usiłował zjednoczyć wyspy pod wodzą księcia - doży w dialekcie Wenetów. Zgodnie z legendą, w 668r. pierwszym dożą został Paoluccio Anafesto, a ciągu następnych 1100 lat władzę sprawowało 120 dożów. W 742r. na siedzibę doży wybrano Malamocco na wyspie oddzielającej lagunę od Adriatyku.
W 810r. doszło do następnego i decydującego wydarzenia. Pepin Mały, ojciec Karola Wielkiego próbował podbić wyspy. Weneci wiedzieli że są zbyt słabi aby zwyciężyć w bezpośrednim starciu, użyli podstępu. Zanim flota Pepina wpłynęła na wody laguny, usunęli słupki oznaczające przebieg głębszych kanałów wijących się między płyciznami, które utworzył piasek nanoszony w czasie przypływów. Gdy nieprzyjacielskie statki osiadły na mieliznach, Weneci atakowali je kolejno i zabijali całe złogi. Kanał między San Servolo i Malamocco nazywany jest Canal Orfani - Kanał Sierot - na pamiątkę dnia, w którym tak wiele dzieci zostało sierotami. Po tej klęsce Frankowie zrezygnowali z wszelkich roszczeń do obszaru laguny, a wyspiarze postanowili przenieść siedzibę biskupa z narażonego na niebezpieczeństwa Malamocco do bezpieczniejszego Rivoaltum, centralnego skupiska wysp, które cztery wieki póżniej zostało nazwane Wenecją.
W 811r. na podstawie ugody między Karolem Wielkim a cesarzem bizantyjskim, Wenecja została na wpół niezależną prowincją Bizancjum.
Droga do potęgi została otwarta.
piątek, 28 września 2012
Castell'Arquato
Obejrzenie i zwiedzenie Castell'Arquato podpowiadało i sugerowało mi wiele osób. Cała trudność polegała na tym, że w niedzielę można tu dotrzeć tylko samochodem. Dopiero pewnej niedzieli w lipcu znalazła się okazja tu przyjechać i przed południem zanim gorąc i upał do 35 stopni uniemożliwi wychodzenie z domu.
Castell'Arquato to nie tylko sredniowieczy zamek, to także sredniowieczne miasto. Znajduje się w prowincji Piacenza, w samym rogu Regionu Emilia-Romania, dalej to już Lombardia i kraina Verdiego.
Zamek zbudowano na zboczu jednego ze wzgórz u stóp Apeninów. Wieże widoczne są z daleka i górują nad całą doliną Ardy.
Do średniowiecznej części miasta trzeba podejść pieszo, jest zamknięta dla samochdów, wjeżdzaja tu tylko jej mieszkańcy. Podchodząc w górę dochodzimy najpierw do zamku. Pierwszy zamek w tym miejscu, na planie kwadratu zbudował niejaki Magno w VII w. Po jego śmierci gród miał wielu innych właścicieli. Rządził nim biskup z Piacenzy, rodziny Sforzów i Viscontich z Mediolanu. Zamek, który ogladamy dzisiaj to zamek zbudowany przez Alberto Scoto z 1292 roku.
Zbudowano go z cegły i kamienia a górę wykończono krenelażem. Budowlą wyższą od zamku jest wieża. Piękny kwadratowy donżon, ostatni punkt obrony mieszkańców grodu. Są to właściwie cztery wieże, kiedyś otoczone fosą z wodą i dostępny tylko przez zwodzony most był bardzo trudny do zdobycia.
Donżon nazwany Rocca Viscontea jest odrestaurowany, jest tu muzeum średniowiecza a z najwyższego punkt na wieży mamy wspaniały widok na całą dolinę aż po Alpy.
Przed donżonem jest plac Piazza del Municipio, przy którym stoi XIII-wieczny Palazzo del Podesta i bazylika, jeden z najstarszych kościołów na terenie Piacanzy, wspaniale zachowany romański zabytek.
Oprócz tych czterech najważniejszych zabytków, wokół snują się wąskie średniowieczne uliczki i zauki, którymi ja tak bardzo lubię chodzić. Wybrukowane okrągłymi kamieniami, kręte, raz opadające w dół to znowu prowadzące pod górę. Niektóre tak wąskie, że przejeżdzający samochód przykleja nas do muru. Nawet w najbardziej upalny dzień pełne chłodnego cienia. Gdzieś tam z góry, z otwartych okien słychać głosy rozmawiających mieszkańców i chociaż tak ciasno to i tak zawsze znajdzie się miejsce, żeby postawić dwa stoliki na zewnątrz przed barem, z którego snuje się zapach kawy.
Uliczki, czasem prowadzące do nikąd albo do jakiegoś niby zauku, z którego nie ma wyjścia i trzeba zawrócić. Łatwo je pomylić i zabłądzić. I kwiaty - na balkonach, na parapetach, przy drzwiach wejściowych do domu, w każdym miejscu, gdzie to tylko możliwe, stoją donice, doniczki, dzbany. Zielone pnącza uczepione muru, pnące się do góry, do słońca.
Castell'Arquato to nie tylko sredniowieczy zamek, to także sredniowieczne miasto. Znajduje się w prowincji Piacenza, w samym rogu Regionu Emilia-Romania, dalej to już Lombardia i kraina Verdiego.
Do średniowiecznej części miasta trzeba podejść pieszo, jest zamknięta dla samochdów, wjeżdzaja tu tylko jej mieszkańcy. Podchodząc w górę dochodzimy najpierw do zamku. Pierwszy zamek w tym miejscu, na planie kwadratu zbudował niejaki Magno w VII w. Po jego śmierci gród miał wielu innych właścicieli. Rządził nim biskup z Piacenzy, rodziny Sforzów i Viscontich z Mediolanu. Zamek, który ogladamy dzisiaj to zamek zbudowany przez Alberto Scoto z 1292 roku.
Zbudowano go z cegły i kamienia a górę wykończono krenelażem. Budowlą wyższą od zamku jest wieża. Piękny kwadratowy donżon, ostatni punkt obrony mieszkańców grodu. Są to właściwie cztery wieże, kiedyś otoczone fosą z wodą i dostępny tylko przez zwodzony most był bardzo trudny do zdobycia.
Donżon nazwany Rocca Viscontea jest odrestaurowany, jest tu muzeum średniowiecza a z najwyższego punkt na wieży mamy wspaniały widok na całą dolinę aż po Alpy.
Przed donżonem jest plac Piazza del Municipio, przy którym stoi XIII-wieczny Palazzo del Podesta i bazylika, jeden z najstarszych kościołów na terenie Piacanzy, wspaniale zachowany romański zabytek.
Oprócz tych czterech najważniejszych zabytków, wokół snują się wąskie średniowieczne uliczki i zauki, którymi ja tak bardzo lubię chodzić. Wybrukowane okrągłymi kamieniami, kręte, raz opadające w dół to znowu prowadzące pod górę. Niektóre tak wąskie, że przejeżdzający samochód przykleja nas do muru. Nawet w najbardziej upalny dzień pełne chłodnego cienia. Gdzieś tam z góry, z otwartych okien słychać głosy rozmawiających mieszkańców i chociaż tak ciasno to i tak zawsze znajdzie się miejsce, żeby postawić dwa stoliki na zewnątrz przed barem, z którego snuje się zapach kawy.
Uliczki, czasem prowadzące do nikąd albo do jakiegoś niby zauku, z którego nie ma wyjścia i trzeba zawrócić. Łatwo je pomylić i zabłądzić. I kwiaty - na balkonach, na parapetach, przy drzwiach wejściowych do domu, w każdym miejscu, gdzie to tylko możliwe, stoją donice, doniczki, dzbany. Zielone pnącza uczepione muru, pnące się do góry, do słońca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



_-_WGA03857%5B1%5D-tile.jpg)

















