sobota, 6 grudnia 2025

Wenecja. Regata Storica.

   Regata Storica to coś więcej  niż tylko wydarzenie sportowe - to olśniewający festiwal, który odzwierciedla duszę Wenecji w całej jej historycznej głębi i artystycznym pięknie. Tego dnia  kanały słynnego miasta  laguny stają się sceną wielowiekowego spektaklu, który  niczym magnes przyciąga turystów ze wszystkich kontynentów. Wspaniale udekorowane łodzie suną po wodzie, gondolierzy w tradycyjnych strojach rywalizują w ekscytujących zawodach, a miasto na brzegach wypełnia kolorowy gwar widzów ,muzyka i radosne dźwięki. Powietrze wypełnia mieszanina słonej wody morskiej bryzy, rytm bębnów  i okrzyków kibiców dopingujących wioślarzy.

Na lśniących kanałach Wenecji, gdzie wielowiekowe zwyczaje łączą się ze sportowymi ambicjami, tworząc barwne widowisko, niespotykane nigdzie indziej  na świecie.


 Regata to jedna z najstarszych i najbardziej  imponujących imprez sportów wodnych na świecie, której początki  sięgają średniowiecza - prawdopodobnie XIII w. W czasach świetności Republiki Weneckiej  najlepsi gondolierzy i żeglarze rywalizowali, aby udowodnić swoje  umiejętności i wytrwałość - umiejętności kluczowe dla morskiej i handlowej potęgi miasta.  Z biegiem wieków rywalizacja przekształciła się we wspaniały festiwal, który dziś celebruje zarówno sportowe ambicje, jak i bogate dziedzictwo kultury Wenecji. 

 


Co roku w pierwszą niedzielę września Canal Grande zamienia sie w olśniewającą scenę dla tego wyjątkowego widowiska. Wydarzenie rozpoczyna się barwną paradą wspaniale  zdobionych gondoli i wiernych replik historycznych statków przedstawiających  sceny z bogatej morskiej historii miasta. 

Zwiedzający doświadczają żywiołowego spektaklu pełnego muzyki, uderzeń bębnów i fanfar, gdy wspaniałe łodzie  płyną po wodzie. To żywy pomnik weneckiej tradycji, który łączy przeszłość z teraźniejszością w niezapomnianej atmosferze. 


Najważniejszym punktem Regat są zawody wioślarskie, w których rywalizują  różne klasy łodzi. Od ambitnych juniorów po legendarne Gondolieri, które od wieków pływają po Canal Grande. Uczestnicy rywalizują  w sportowym teście, charakteryzującym się pasją, precyzją i wiekami doświadczenia. Kazda kategoria - czy to na wąskiej maskvercie, czy na imponującej gondoli  - wymaga nie tylko wyjątkowej wytrzymałości, ale także  dogłębnego zrozumienia weneckiej techniki wioślarskiej, która polega na wiosłowaniu na stojąco.


Zawody to coś więcej niż sportowe pojedynki - to hołd dla morskiej  tradycji miasta, sztuki wioślarskiej, która  od wieków charakteryzuje Wenecję. Dla uczestników  to coś więcej niż zwycięstwo -to chwała, honor i kontynuacja dziedzictwa kulturowego przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Wiwatujące tłumy na brzegu, rytmiczny  plusk wioseł w wodzie i entuzjastyczne okrzyki tworzą  atmosferę, która urzeka każdego odwiedzającego. 


Regata jest również wyrazem silnego weneckiego poczucia wspólnoty. Gromadzi mieszkańców i turystów, aby wspólnie celebrować bogate dziedzictwo miasta, które wykracza daleko poza jego lśniące fasady i słynne zabytki.


Najlepsze punkty widokowe na Regaty znajdują się wzdłuż Canal Grande, gdzie łodzie powoli pojawiają się w polu widzenia i nabierają prędkości w ciasnej linii.  Mosty  Accademia i Rialto są zatłoczone i często są zamknięte ze względów bezpieczeństwa. 



Niezależnie od tego, czy śledzimy zawody z brzegu czy z mostu, czy też z łodzi połączenie sportowych emocji, kunsztownej inscenizacji i autentycznej atmosfery festiwalu  ludowego miasta sprawia, że to nie tylko uczta dla oczy, ale również niezapomniane przeżycie dla duszy - chwila, która na zawsze pozostawi wspomnienie z Wenecji.




środa, 7 maja 2025

Zamek w Łańcucie.



   Na tej wycieczce pogoda była jak marzenie. Bezchmurne niebo, słońce i świeżość poranka, a my pędziliśmy  autobusem do pięknego zamku w Łańcucie. 
Wiedziałam o nim ale nigdy tam nie byłam. Lubię zwiedzać zamki i chętnie zostałabym tu  dłużej , bo zwiedziliśmy tylko kawałek parku, wozownie i parter w zamku. 
Zwiedzanie zaczęliśmy od spaceru po parku. Szliśmy wśród traw, kwitnących  kasztanów, ogromnych lip, platanów i jeziorka z kaczkami.




Idealne miejsce na spacer ocienioną alejką, pogawędkę pod wiekowym drzewem albo posiedzieć sobie na ławce i poczytać książkę o historii zamku. A ona bardzo ciekawa.



Łańcut to niewielkie miasto w dolinie Wisłoki, niedaleko Rzeszowa. Od wczesnego średniowiecza przyciągał kupców, bo leżał na szlaku handlowym wiodącym z zachodu Europy na wschód. 
Prawa miejskie otrzymał  z rąk króla Kazimierza Wielkiego w 1349 r.
Przez dwieście lat należał do rodziny rodu Pileckich. To oni zbudowali tu pierwszy zamek obronny, drewniany, aby bronić się przed najazdami Tatarów.


        Łańcut, podobnie jak inne siedziby magnackie zmieniał właścicieli.  Stanisław Stadnicki  stał się jego właścicielem za długi. Zwano go ,,diabłem łańcuckim,,. Był watażką, każda wojna była dla niego dobra. Służył Batoremu, Rudolfowi II, napadał i grabił okoliczne dwory doprowadzając swoją posiadłość do ruiny. Dopiero jego synowie wybudowali około roku 1610 r nową rezydencję  w kształcie podkowy ale była tak zadłużona, że została sprzedana Stanisławowi Lubomirskiemu. 


Nowy właściciel postanowił z zamku stworzyć dobrze ufortyfikowaną  twierdzę zdolną do obrony przed ekspansją turecką na Europę. Wtedy to powstał pałac-twierdza nie do zdobycia. Nie zdobyły jej wojska szwedzkie podczas potopu ani wojska Rakoczego z Siedmiogrodu.


Jeden z Lubomirskich, też Stanisław, ożenił się z Izabelą Czartoryską a posag wniesiony przez jego żonę spowodował, że Lubomirski stał się jednym z najbogatszych obywateli Królestwa, mógł więc przebudować i upiększyć zamek. 


Po rozbiorach Polski zamek znalazł się na terenie zaboru austriackiego. Lubomirscy bez oporów  poddali się władzy cesarzowej Marii Teresy, bo posiadali tytuł Książąt Świętego Przymierza Cesarstwa Rzymskiego. 






     Po śmierci Stanisława i Izabeli posiadłość odziedziczyli ich wnukowie. Łańcut przypadł Alfredowi Potockiemu. Ten, aby zabezpieczyć dobra przed podziałami ustanowił na nich ordynat, co gwarantowało, że cały majątek będzie zawsze dziedziczyć najstarszy syn ordynata.
Ordynacja funkcjonowała do 1939r. 



Czwartym i ostatnim ordynatem był Alfred Antoni Potocki. Przez małżeństwo był skoligacony ze wszystkimi dworami w Europie, a znajomości spowodowały, że ordynat nie był nękany przez okupantów podczas II wojny światowej. Natomiast, gdy zbliżała się Armia Czerwona spakował najcenniejsze przedmioty do 11 wagonów kolejowych i wywiózł do Szwajcarii, a zarządcę, którego zostawił w Łańcucie nowe władze wyrzuciły z zamku po kilku tygodniach.



Różne były plany nowej władzy odnośnie wykorzystania zamku. Były pomysły by utworzyć tu skansen, bursę, muzeum ruchów chłopskich. W części zamku znajdował się dom wypoczynkowy. 


W Łańcucie, tak jak w każdym majątku arystokracji były konie. Wszystkie pomieszczenia dla koni - stajnie, wozownie, ujeżdżalnie, - znajdują się poza obrębem dawnych umocnień obronnych. 



O dziejach i historii zamku w Łańcucie można jeszcze dużo opowiadać. O jego architekturze, zbiorach i ważnych osobistościach, którzy odwiedzili zamek. Kilkakrotnie odbywały się spotkania prezydentów na szczeblu państwowym, występowali sławni muzycy, wokaliści a także gwiazdy estrady i aktorzy sceny polskiej.